Pierwsza strona - Spis stron $$$$$$$$$$$$$$$$
Notatki: Tytuł; Wstęp. Notatki: 1977 Co to jest zło? Co to jest dobro? Notatki: 1977 – 1978 O złotych środkach i równowagach. Notatki: 1987 – 1988 Cud świadomości człowieka Notatki: 1991 – 1993 Dylematy człowieka współczesnego. Notatki: 1994 Nie ma społeczeństw całkowicie czystych moralnie. Notatki: 1996 – 1997 Nie można biernie przyglądać się i nie reagować na przemoc. Notatki: 1997 a Rozczarowanie i poniżenie milionów Polek i Polaków. Notatki: 1997 b O emancypacji. Notatki: 1998 – 1999 Pozory liberalizmu gospodarczego. Zniewolona wolność. Notatki: 1999 Wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani. Notatki: 2001 a Pułapki myślenia zbyt doktrynalnie liberalnego. Notatki: 2001 b Zabijanie wolnego czasu myśleniem o sprawach niekoniecznie ważnych. Notatki: 2002 a Wierzyliśmy w liberalizm gospodarczy i w wolną grę rynkową. Notatki: 2002 b Czy koszty przemian musiały być tak wysokie? Zapiski: 2003 a Jaka ma być ta gospodarcza równowaga? Zapiski: 2003 b O podatkach. Zapiski: 2003 c O złotówce. Zapiski: 2003 d Wolność gospodarowania potrzebuje odpowiednich warunków. Zapiski: 2003 e Świat nie reaguje na zbrodnie dokonywane na Czeczenach. Notatki: 2003 f Mądrość ruchu "Solidarność" Notatki: 2004 Czy istnieją biedni Polacy? Notatki: 2005 „Nie lękajcie się.” Notatki: 2006 a Linia społecznych podziałów. Notatki: 2006 b Pogódźmy się. Notatki: 2006 c – 2007 Chichot historii. Dziennikarze wpisują się w polityczną wojnę. Notatki: 2007 a O Adamie Michniku i Leszku Balcerowiczu. Notatki: 2007 b Zgoda społeczna. Notatki: 2007 c Nie powinno się ograniczać gry rynkowo- społecznej. Notatki: 2007 d Optymistyczne przemiany w Europie. Notatki: 2007 e Naszą szansą integracja z Unią Europejską. Notatki: 2008 a Czy powstanie partia zrównoważonego rozwoju? Notatki: 2008 b Przyczyny podziałów i nienawiści. Notatki: 2008 c To przykre, że wprowadzenie stanu wojennego uważa się dziś za działanie pozytywne moralnie. Notatki: 2008 d Wygrał Obama. Świat podąży ku lepszemu. Notatki: 2009 a Struktura dzisiejszego kapitalizmu. Notatki: 2009 b Dyktatura większości. Polityczna i medialna bezduszność. Notatki: 2009 c Czy osoby produktywne są ofiarami osób nieproduktywnych? Notatki: 2009 d Co dzisiaj oznacza pojęcie "Wspólnota państwowa" Notatki: Spis treści Zabawy słowami |
Notatki: 2009 a Struktura dzisiejszego kapitalizmu. |
|
Bazgrołek nr10 - Kosmitka |
||
Mój anty neoliberalizm nie jest wymierzony w prawdziwy liberalizm.Przyłapuję się na tym, że wcale rzadko w swoim anty neoliberalnym zapamiętaniu, w krytykowaniu neoliberalizmu gospodarczego, szukając przyczyn gospodarczo- społecznej degrengolady, pauperyzacji części społeczeństwa i dziejącej się niesprawiedliwości zdradzam swoje liberalne przekonania dotyczące życia jako takiego, niegospodarczego. Bezbronność wobec obowiązującej i funkcjonującej jako poprawność gospodarcza doktryny neoliberalnej, wobec obowiązującego kategoryzmu jej niepodważalności i wobec konkretnie prowadzonej polityki gospodarczej uważanej za jedynie możliwą i efektywną, popycha mnie (i wydaje mi się wiele innych osób), wyznawcę liberalizmu ideowego, światopoglądowego, politycznego na pozycję antyliberalizmu hasłowego, który nie rozróżnia i nie oddziela rzeczywistości gospodarczej od rzeczywistości światopoglądowej i ideowej. Styczeń 2009 r.
Nie docenia się wpływu inżynierii ekonomicznej, w szczególności finansowej na społeczne i polityczne podziały.Paweł Śpiewak w interesującej, bogatej intelektualnie i erudycyjnie rozmowie z Cezarym Michalskim opublikowanej w „Europie” snuje rozważania dotyczące naszego polskiego, politycznego konfliktu dokonuje jego ocen. Według niego dziejąca się u nas w Polsce polityczna wojna liberalizmu z antyliberalizmem jest miałka, pozbawiona uzasadnienia w dziejącej się ideowej i egzystencjalnej rzeczywistości. Ciągle nie mogę się doczekać aby w dyskusjach intelektualistów i ich ocenach nowej rzeczywistości pojawiło się docenienie elementu egzystencjalnego. Wydaje mi się, że przyczyny społecznych podziałów są prostsze niż by się wydawało, wcale nie trzeba ich szukać używając skomplikowanych opisów zgłębiających naszą rzeczywistość. Nie docenia się wpływu bardziej przyziemnego czynnika jakim jest inżynieria ekonomiczna a w szczególności finansowa. Oczywiście ma rację Paweł Śpiewak mówiąc, że w III RP nasza egzystencja na poziomie państwa nie była zagrożona. Wielu naszych obywateli doznało jednak egzystencjalnego, bezpośredniego zagrożenia w swym człowieczym bytowaniu. Wciąż w ocenach pomija się lub marginalizuje ekonomiczną rzeczywistość a to przecież ona ma jak mniemam decydujący wpływ na ludzkie nastroje i oceny, na dziejące się polityczne kłótnie. Napięcia, emocje ze sfery ekonomicznej są przenoszone do innych sfer, politycznej, ideowej, nawet religijnej, ograniczają, zawieszają na czas kłótni tolerancję. Podziały na tle ekonomicznym generują podziały polityczne, wyostrzają podziały w innych sferach życia. Styczeń 2009 r.
Dwa opisy: narodowy i liberalny.Narodowy. Liberalny Podsumowanie. Ewoluowanie liberalizmu.Liberalizm, w którym wyrażano prawo do wolności przekonań, do pluralizmu myśli i praktyk powiązane z prawem do równości ludzkich istot i sprawiedliwości społecznej ewoluował pod wpływem ludzkiego egoizmu i pychy pozbawiając się elementów równości i sprawiedliwości i zachowań pro-wspólnotowych. Egoizm wyparł prawie zupełnie altruizmu a wolność została naznaczona egoizmem i stała się dowolnością i rozpasaniem zachłanności jednostek na sukces za wszelką cenę i przeżywaniem życia w coraz większym wyobcowaniu ze wspólnoty, w coraz większej samotności. Nadzieje pokładane w Baracku Obamie.Jan Paweł II upominał świat o zagwarantowanie ludzkiej godności każdemu człowiekowi, o zlikwidowanie głodu i wielkiej nędzy, które dotykają wielu mieszkańców Ziemi, o naprawę społecznych stosunków, które stawały się coraz bardziej niesprawiedliwe. Upominał się o pracę dla wszystkich ludzi i o godziwe dla wszystkich wynagrodzenie, o dostęp wszystkich mieszkańców Ziemi do korzyści płynących z rozwoju ludzkiego świata. W szczególności upominał się o zagwarantowanie tego wszystkiego obywatelom naszego kraju przez nasze państwo. Niestety nie doczekał się odzewu. Mam, tak samo jak miliony ludzi na świecie nadzieję, że wreszcie w osobie Obamy doczekaliśmy się realizatora postulatów Papieża. Oczywiście nie spodziewam się rewolucji ustrojowej, rewolucji stosunków społecznych, stosunków pracy. Taka rewolucja nie jest potrzebna. Spodziewam się natomiast tych stosunków skorygowania, naprawy. Oby się nadzieje ziściły. Styczeń 2009 r.
Walka z kryzysem.W kryzysie, po pęknięciu balonu nadętego różnego rodzaju występującymi w różnych krajach gospodarczymi chciejstwami urealniane są gospodarcze potencjały i finansowe parametry, urealniane są wartości walut i ich międzynarodowe relacje. Wydaje mi się, że błędem jest dążenie niektórych polityków i decydentów do recydywy umacniania na siłę złotego. Mamy jeszcze zapas mocy złotego i potencjału pracy. Słabszy złoty uchroni może przed zbyt głębokim kryzysem. I chyba dobrze że nie zmieniliśmy jeszcze złotego na euro. Gdybyśmy mieli mocne euro nasza gospodarka wyhamowywała by chyba bardziej niż przy słabej złotówce. Przyjęcie euro byłoby korzystne kilka a jeszcze bardziej kilkanaście lat temu gdy wartość złotego była mocno zawyżona. Wtedy rozliczenia w euro zapobiegły by mocnemu i długotrwałemu wyhamowywaniu naszej gospodarki i ogromnemu bezrobociu. Wtedy byłaby szansa, że prowadzona w Polsce twarda, ascetyczna polityka trudnego pieniądza i dławienia konsumpcji uległaby złagodzeniu. Dziś potrzebujemy w miarę miękkiej, (co nie znaczy rozrzutnej) polityki finansowej. Oczywiście trzeba śledzić by zachowanie rynku, by inflacja nie wymknęła się spod kontroli. Na razie potanienie naszej gospodarki ”obsługuje” światowy kryzys i nie odbija się na konsumpcyjnym rynku, słaba złotówka nie wywołuje nadmiernej inflacji i ogołacania rynku z produktów, natomiast zmniejsza obniżenie popytu i podaży (zapobiega obniżeniu poziomu gospodarczej równowagi). Lekka nadwyżka popytu nad podażą jest chyba dla nas korzystniejsza od mocnej stagnacyjnej złotówki. Państwo nasze powinno dołożyć wszelkich starań by przygotować inwestycyjny front. Sprawą niezwykle ważną, zwłaszcza w kryzysie jest wykorzystanie środków unijnych. Powinno też w antykryzysowych działaniach pójść śladem koncepcji amerykańskich i przygotować front robót publicznych. Przez lata istnienia wielkiego bezrobocia brakowało u nas robót publicznych a przecież potrzeb związanych z infrastrukturą jest u nas multum. To chyba oczywiste, że lepiej gdy obywatele zarabiają na swoje i rodzin utrzymanie tworząc coś dla kraju niż gdy wypłacane są im zasiłki. Nie da się przygotować frontu inwestycji i robót gdy powróci się do polityki przesadnie trudnego pieniądza. Niektórzy publicyści uważają, ze z kryzysem należy walczyć dbając przede wszystkim o interesy przedsiębiorców. Uważam, że o gospodarkę trzeba dbać całościowo. Pielęgnowanie ryb w stawie nic nie da gdy woda będzie zatruta. Trzeba dbać zarówno o przedsiębiorców jak i o pozostałych obywateli, trzeba dbać o produkcję, inwestycje i o konsumpcję. Jedno bez drugiego (pomijając zbieractwo i koczownictwo) nie może zaistnieć. Trzeba obserwować gospodarki i działać adekwatnie do sytuacji.Jedną z ważnych przyczyn kryzysu jest występująca w wielu krajach zła struktura gospodarcza. Gospodarki liberalne pracowały bardzo nierówno dla różnych grup społecznych. Najintensywniej dla ludzi bogatych, najsłabiej dla biednych. U nas w Polsce przez prawie dwie dekady ludzi biednych i wykluczonych było szczególnie dużo a gospodarka ignorowała ich w sposób drastyczny. Zasilanie przez rządy państw Europy i Ameryki banków i firm pieniędzmi pochodzącymi z podatków ratuje miejsca pracy w niektórych zagrożonych kryzysem firmach jednak zubaża świadczenia w takich sferach jak usługi medyczne, szkolnictwo, pomniejsza centralne inwestycje w infrastrukturę państwa i ogranicza pomoc socjalną, ogranicza więc podaż i popyt na usługi i produkty podstawowe, stwarza wiec zagrożenie utraty miejsc pracy w innych mniej eksponowanych firmach przemysłowych i usługowych. Natomiast rozsądne wpompowywanie dodatkowych pieniędzy do gospodarek jest korzystne, pobudza koniunkturę, zmienia relacje siły walut tych krajów względem walut Chin, Indii i innych państw Dalekiego Wschodu, powoduje też demokratyzację dostępu do dóbr, bardziej sprawiedliwe, egalitarne obdzielanie społeczeństw rezultatami wspólnego gospodarowania a więc odwrócenie lub choćby łagodzenie dotychczasowych trendów coraz większego rozwarstwiania społeczeństw. Do przezwyciężenia finansowego i ekonomicznego kryzysu gospodarki państw europejskich i USA potrzebują prawdopodobnie nieco innej polityki gospodarczej. Wydaje mi się, że przez długi okres siły walut państw europejskich a później wspólnej „euro” były nieco zawyżane dlatego ilość wpompowanych pieniędzy może być stosunkowo duża. Oczywiście trzeba obserwować gospodarki aby nie przesadzić i nie doprowadzić do nadmiernej inflacji, do rozregulowania, przegrzania gospodarki, do nadmiernego obniżenia wartości produktów i usługo i obniżenia ich jakości. Ważnymi miernikami prawidłowego ustalenia się siły waluty są: wielkość bezrobocia, bilans w handlu zagranicznym i jakość produktów i usług. Zarówno zbyt wysoka jak i zbyt niska wartość waluty w stosunku do możliwości gospodarki jest dla niej niekorzystna. Korzystanie przez USA z kredytów Chin i innych państw Dalekiego Wschodu i przemieszczanie konsumpcji z tych państw do USA dzieje się kosztem konsumpcji amerykanów w przyszłości. Jest natomiast korzystne dla państw rozwijających się, udzielających kredyty. Podtrzymuje wielkość ich eksportu a więc i produkcji i w mniejszym stopniu ogranicza konsumpcję swoich obywateli niż w przypadku załamania się eksportu, a w przyszłości pozwoli dzięki otrzymywanym spłatom kredytów rozwijać się jeszcze szybciej, wiąże się to jednak też z większą bieżącą eksploatacją pracowników tych państw. Struktura dzisiejszego kapitalizmu.Zmieniła się struktura kapitalizmu, powstała wąska grupa kapitalistów, menedżerów o monstrualnych dochodach (ogromne dochody uzyskują też ludzie filmu, rozrywki, sportu), zmniejszył się też udział robotników zatrudnionych bezpośrednio przy produkcji na rzecz osób obsługujących produkcję dlatego dzisiejszy kryzys ma inny charakter od kryzysów wcześniejszych. I choć oprócz tego, że dotyka on najbardziej dotkliwie najuboższych: robotników, rolników, wykluczonych, a przepaść między nimi a najbogatszymi jest ogromna jak nigdy dotąd, dotyka też i inne grupy społeczne, dotyka większość społeczeństwa. Jednak niezadowolenie było jak dotąd rozproszone a najubożsi nie byli w stanie poruszyć sumień innych grup społecznych, które mimo wszystko nie odczuwały biedy i upokorzenia. Oby kryzys przyczynił się, by ludzkość powoli dojrzewała do tego, by sprawiedliwość społeczna i rzeczywiste dobro całej wspólnoty ludzkiej, bez wykluczeń, nie były traktowane jako utopia ale by były horyzontem do którego trzeba zmierzać. Luty 2009 r.
Lutowe polityczne echa.Niesprawiedliwe osądy. Wielu z byłych orędowników neoliberalnej polityki gospodarczej i tych którzy tę politykę wprowadziły do praktyki i którzy później ją kontynuowały pomimo widocznych jej negatywnych skutków takich jak ogromne bezrobocie i zubożenie grup społecznych i którzy zrobili na forsowaniu neoliberalnej polityki polityczne i zawodowe kariery i dorobili się finansowych fortun, dzisiaj występują obłudnie jako rzecznicy polityki prospołecznej. Nawet osoby, które zasiadały w Radzie Polityki Pieniężnej i były współautorami finansowej polityki bardzo trudnego, stagnacyjnego pieniądza dzisiaj występują jako rzecznicy wszystkich obywateli, również tych z upośledzonych na skutek tej polityki grup społecznych i chcą zakładać partie polityczne lub frakcje pod hasłami o prospołecznym wydźwięku. Osoby te są odbierane jako osoby inteligentne, kulturalne, stateczne, cieszą się poważaniem i uznaniem wielu dziennikarzy. Odwrotnie wiele szlachetnych, wrażliwych osób, którym leżało na sercu dobro współobywateli, takich jak choćby małżeństwo Romaszewskich ma dzisiaj przylepione łaty rozrabiaczy konserwatystów. Jest to chyba jakąś paranoją, jeśli te same osoby, które dostrzegają degrengoladę naszego publicznego życia, jego patologie jednocześnie popierają te siły polityczne, które do tego doprowadziły. Przykrym jest też to, że to komuniści, którzy długo jeszcze po 1989 roku byli przeciwni dążeniu Polski do członkowstwa w NATO i Unii Europejskiej byli akurat u władzy gdy te dążenia stały się faktami i że chełpią się teraz, że to oni wprowadzali nas do tych, zachodniego świata organizacji. Nie potępiajmy Kaczyńskich w ” czambuł”. Zapewne Kaczyński po latach niepowodzeń w walce z niesprawiedliwościami, z neoliberalnym nurtem polityczno- gospodarczym stał się zbyt radykalny, zbyt ostry, zbyt rewolucyjny, zapewne zbyt mocno zapędzał się w zwalczanie zła i zapewne widział to zło zbyt szeroko i ferował niesprawiedliwe osądy. Jednak ogólne jego idee i postulaty były i są słuszne i nie można potępiać w „czambuł” jego wrażliwości na niesprawiedliwość, wyczulenia na dziejące się krzywdy. Jego przeczucia, że przemiany w Polsce szły w złym kierunku, obserwacje, że ich beneficjantami stają się byli komunistyczni działacze i ludzie z nowych układów a ci, którzy zmiany wywalczyli nierzadko żyją w upokorzeniu potwierdziły się. Polityka Kaczyńskiego i PiS-u minęła się w czasie z zapotrzebowaniem większej części społeczeństwa, która z różnych powodów popiera rządy prowadzące neoliberalną politykę gospodarczą, zwłaszcza z zapotrzebowaniem ludzi młodych. Postulaty polityczne i etyczne, postulaty sprawiedliwości społecznej, które Kaczyńscy i ich zwolennicy forsowali na początku transformacji, które wydawały się wielu za zbyt mało otwarte dla byłych komunistycznych działaczy i zbyt restrykcyjne dla gospodarczych harcowników, a które były postulatami słusznymi (dowiodła tego dziejąca się później nasza polska rzeczywistość) dzisiaj znów są postrzegane jako konserwatywne, jako oderwane od rzeczywistości projekcje ich cierpiących na radykalizm umysłów. To co się działo wciągu dwóch dekad w RP odchodzi w zapomnienie, staje się historią, przestaje mieć dzisiaj dla większości znaczenie. Zwłaszcza ludzie młodzi niechętnie spoglądają w przeszłość, nie rozpamiętują tego co działo się wcześniej. Poglądy Kaczyńskich mają zrozumienie jedynie wśród zmniejszającej się mniejszości. Trzeba dbać o własne społeczeństwo, o własne państwo. Kryzys niczego naszych neoliberałów nie nauczył, nie zdobyli się na choćby odrobinę refleksji, wciąż tkwią ortodoksyjnie w swojej neoliberalnej ideologii. W innych krajach w obronie przed kryzysem dba się o wewnętrzną konsumpcję, zarówno tą indywidualną jak i tą zbiorową (wewnętrzne inwestycje, infrastruktura, drogi, publiczne budowle, komunikacja itd.), dba się o wewnętrzny popyt i podaż we własnych krajach, u nas ogranicza się, wręcz z konsumpcją walczy. Oczywiście konsumpcja nie powinna wyprzedzać możliwości własnej wytwórczości, a wytwórczość powinna wykorzystywać możliwości własnego rynku, powinna zaspokajać potrzeby adekwatne do aktualnego poziomu rozwoju kraju, w tym potrzeby niezbędne wszystkim obywatelom do godnego życia i do przeżycia. Nie powinniśmy być też jako państwo altruistyczni i powinniśmy dbać o własną gospodarkę, powinniśmy wykorzystywać możliwości eksportowe i zapobiegać nadmiernemu importowi. Takie egoistyczne działania stosują już inne państwa. Dziwi upór Rządu w dążeniu do zmniejszenia deficytu budżetowego w stosunku do lat ubiegłych w sytuacji gdy mamy kryzys, gdy rysuje się groźba gospodarczej stagnacji i wzrostu bezrobocia. Wydaje się, że jedynie wicepremier Pawlak kieruje się w rządzie pragmatyzmem i zdrowym rozsądkiem, czy sam zdoła on sprowadzić działania rządu z ideologicznej neoliberalnej drogi i nakierować je na racjonalizm? Polityka gospodarcza kolejnych rządów III RP opierała się na neoliberalnej doktrynie i doprowadziła do zaistnienia u nas dwóch światów, świata wpisującego się w ogólne światowe tendencje, w komercję, w pogoń za materialnym bogactwem, trochę sfrustrowanego „wyścigiem szczurów” i świata spauperyzowanych, ogromnie sfrustrowanych walką o przeżycie. Polityka ta doprowadziła do bardziej niż gdzie indziej niesprawiedliwego podziału społeczeństwa. Jeśli na świecie panowała moda na gospodarczy neoliberalizm to w Polsce panował jego kult i ortodoksyjna adoracja, panował u nas neoliberalizm spotęgowany do granic absurdu. Państwo powinno się starać, by zwiększyć konsumpcje osób z tego drugiego świata, która by pobudziła rodzimą produkcję artykułów, które nasze przedsiębiorstwa są w stanie już dzisiaj wyprodukować. Czy sprywatyzować demokrację? Neoliberałowie chcą też całkowicie sprywatyzować państwo, demokrację i funkcjonujące w niej instytucje i podmioty. Nie chcą, by państwo było wspólnym dobrem wszystkich obywateli ale chcą, by było uwłaszczone przez ludzi bogatych, przez tych, dla których wpłaty składek na partie polityczne nie stanowią finansowego problemu, nie stanowią dużego obciążenia ich prywatnych budżetów. Sugerują się sposobem zbierania funduszy na kampanię wyborczą przez Obamę od wielkiej rzeszy zwykłych obywateli, ale przecież Amerykanie są bez porównania bogatsi od Polaków. Póki co nasz kraj jest w innej politycznej i gospodarczej sytuacji, jest biedny i nie wszystkich obywateli stać na bezpośrednie dotowanie partii i polityków. W największej mierze państwo będzie się stawało współwłasnością tych, którzy dysponują wielkimi pieniędzmi, własnością rekinów finansowych. Mówi się sporo o prawach różnego rodzaju mniejszości a zupełnie ignoruje się prawo do godnego życia mniejszości ekonomicznie upośledzonej, mniejszości, która żyje w biedzie, mniejszości wielkiej, która jednak liczy sobie kilka milionów osób. Żyjemy w państwie, w którym nie tylko nie szanuje się wartości obywatelskiej solidarności ale ma się ja w pogardzie. Rok 1989. W swym artykule „Okrągły stół – ani rewolucyjny zryw ani dobrowolna kapitulacja” zamieszczonym w „Europie” Aleksander Hall precyzyjnie i przejrzyście opisuje intencje i okoliczności towarzyszące wydarzeniom w 1989 roku: rozmowom przy „Okrągłym Stole”, wyborom do Sejmu i Senatu i początkom ustrojowo- politycznej transformacji. Z wywodami i tezami Halla zgadzam się w zupełności. Rozmowy wyzwoliły na nowo nadzieję na polityczne przemiany. Pomimo zmęczenia i apatii spowodowanych Stanem Wojennym i długotrwałą grą komunistycznej władzy i pozornej utraty poparcia dla politycznych zmian, wybory okazały się manifestacją poparcia społeczeństwa dla „Solidarności”. Przejęcie władzy w Polsce i pierestrojka Gorbaczowa pokazały społeczeństwom innych krajów, że takie pokojowe, nie rewolucyjne przejęcie władzy jest możliwe, a komunistycznym władzom tych krajów uświadomiły nieuchronność politycznych procesów i to, że mogą władzę oddać bez doznania represji ze strony społeczeństwa. Transformacja według neoliberalnych reguł. Sama idea nierozliczania komunistów w świetle podzielenia się przez nich władzą w państwie a później jej oddania była uczciwa, jednak sposób przeprowadzenia gospodarczej transformacji i prywatyzacji sprzyjający uwłaszczaniu się komunistycznych działaczy wszystkich szczebli spowodował mocno niesprawiedliwe i mocno frustrujące dla społeczeństwa, dla uczestniczących lub popierających ruch „Solidarności” osób. Ta polityka gospodarcza i prywatyzacyjna była główna przyczyną pauperyzacji dużej części społeczeństwa i dziejących się niesprawiedliwości. Mieliśmy pecha, że zmiany ustrojowo- gospodarcze przypadły na okres panującej w świecie mody na neoliberalną politykę gospodarczą, i że nasi decydenci zupełnie nie biorąc pod uwagę uwarunkowań naszej gospodarczo- politycznej rzeczywistości i stanu naszej gospodarki wpisali się nadgorliwie w tą modę. Neoliberalizm gospodarczy a postrzeganie elit politycznych. Prawdy o „Okrągłym Stole” i o wydarzeniach w 1989 roku, które zawarte są w artykułach dyskusjach zamieszczonych w tygodniku „Europa” z 7.02.2009 r. i które przenikliwie i trafnie opisał Robert Krasowski w swym eseju „Układ słabych, który na zawsze wyprowadził nas z komunizmu” nie wyczerpują problemów dotyczących przemian. Prawie zupełnie nie odnoszą się one do działań dotyczących przemian gospodarczych, do sposobu prywatyzacji państwowych i społecznych przedsiębiorstw i banków, do reformy finansów. Posunięcie premiera Tadeusza Mazowieckiego, który pod wpływem osób o liberalnych poglądach gospodarczych, przede wszystkim pod wpływem Waldemara Kuczyńskiego powierzył nadzór nad gospodarką i reformy gospodarcze i finansowe Leszkowi Balcerowiczowi miały ogromny wpływ na różnorakie aspekty rzeczywistości III RP, również na nastroje społeczne i na postrzeganie politycznych elit. Liberalizm polityczny i światopoglądowy był mylony z neoliberalizmem gospodarczym. Docenić należy odwagę Leszka Balcerowicza, chyba jednak brakło mu pragmatyzmu, obserwacji na bieżąco polskiej rzeczywistości. W szczególności środowisko liberalne skupione wokół „Gazety Wyborczej” i całe środowisko Unii Demokratycznej w dużej mierze obrywało za neoliberałów gospodarczych, na nim skupiona była złość ludzi kontestujących przemiany. Chociaż jedni i drudzy mają swój udział w mało efektywnej i bardzo niesprawiedliwej transformacji, która była przyczyną wielu ludzkich nieszczęść i tragedii, to jednak większy wpływ na taki ułomny jej przebieg miała neoliberalna polityka gospodarcza. Przekonania polityków dawnego KLD i dzisiejszej PO są emanacją neoliberalnej ideologii gospodarczej. Platforma najbardziej spośród politycznych ugrupowań utożsamia się z naszą dziejącą się u nas po 1989 roku, nieprzerwanie przez kilkanaście lat rzeczywistością. Neoliberałowie spod znaku dawnego Kongresu Liberalno Demokratycznego i dzisiejszej Platformy Obywatelskiej, którzy mieli największy, niefortunny wpływ na kształt naszej transformacji, którym brakowało zdrowego rozsądku, którzy byli hamulcowymi naszego rozwoju i którzy mają na sumieniu pauperyzację i bezrobocie milionów obywateli naszego kraju mają paradoksalnie dzisiaj największe społeczne poparcie i są uważani za tych, którzy reprezentują to co było u nas najlepsze i najrozsądniejsze i za pionierów „nowego”, za otwierających nowy, lepszy, i zapewne świetlany okres naszego polskiego rozwoju. O rządowych interwencjach. Złoty stracił na wartości dlatego, że urealnia się jego siła ale też pod wpływem spekulacji. Na finansowym rynku należy reagować ostrożnie tak by wzmacnianie złotego nie przyczyniało się niepotrzebnego obniżania koniunktury na polskie produkty, do powiększania bezrobocia. Czy nie lepiej, by pieniądze z Unii były przeznaczane bezpośrednio na konkretne gospodarcze przedsięwzięcia a nie były sprzedawane, rozpraszane przez rząd na rynku. Takie „rozsypywanie pieniężnego pyłu” jest dość ryzykowne, nie gwarantuje, że pieniądze te będą pracowały na rzecz gospodarczego wzrostu. Czy nie należy dbać przede wszystkim o równowagę gospodarczą, o to by nie wzrastało bezrobocie, by podtrzymywać koniunkturę na krajowe produkty, by równoważyć bilans w handlu zagranicznym lub nawet, by zaistniała nadwyżka eksportu nad importem a nie pośpiesznie wzmacniać złotego w prosty sposób, ściągając z rynku złotówki sprzedając euro? Owszem, silny złoty to objaw wzmacniania się gospodarki, jej rozwoju jakościowego i ilościowego, to powód do dumy ale tylko wtedy gdy jego siła odzwierciedla siłę gospodarki i gdy jego siła nie wywołuje bezrobocia i ubożenia części społeczeństwa. Z drugiej strony słabość złotego powinna niepokoić gdy wywoduje nadmierną inflację, ogołacanie półek i produkcję bubli lub gdy wartość naszej gospodarki, naszych produktów i naszej pracy jest obniżana przez spekulacyjne praktyki. Trzeba obserwować rynek, naszą polska rzeczywistość i reagować adekwatnie do potrzeb. Swoją drogą Europa woli nam pomagać w spektakularny, efektowny, działający na ludzką wyobraźnię sposób zasilając nas widocznymi dla opinii publicznej dotacjami niż zgodzić się na zmiękczenie finansowych kryteriów, takich jak lekkie zwiększenie lub choćby na pozostawienie deficytu budżetowego na poziomie z lat ubiegłych. Dzisiaj obniżenie siły naszych pieniędzy zapobiega obniżeniu naszej zdolności eksportowej, ale też spekulacyjne praktyki powodują, że oddawany jest zagranicznym podmiotom nasz wysiłek, nasza praca, na razie nie powoduje jeszcze u nas nadmiernej inflacji i pustoszenia półek, choć oczywiście czujność musi być dzisiaj wzmożona. Na razie słaba złotówka zapobiega pogłębianiu się kryzysu. Po nasze produkty przyjeżdżają mieszkańcy sąsiednich krajów. W większości krajów, w których pozostała jeszcze ekonomiczna myśl zdroworozsądkowa odreagowuje się na neoliberalną politykę, która doprowadziła do kryzysu wprowadzając instrumenty pobudzania wewnętrznej koniunktury i zwiększając popyt zaniedbywanych dotąd przez neoliberalną politykę grup społecznych. Nasz rząd koniunkturę hamuje poprzez takie oszczędności, które dotykają nasz rynek pracy. Mieliśmy pecha, że po kryzysie (kryzysie słabego złotego), którego autorami byli komuniści i który rozpoczął się pod koniec dekady Gierka i trwał przez lata osiemdziesiąte w 1989 roku nastał kolejny, długi, bardzo dotkliwy dla wielu, trwający przez kilkanaście lat wielki kryzys (kryzys zbyt mocnego złotego) spowodowany tym razem przez neoliberałów i kontynuowany przez kolejne rządy, które uległy neoliberalnej ideologii. Czy pech jest już naszym polskim stałym fatum? Dzisiaj sprawują władzę politycy PO, którzy byli forpocztą neoliberalnej ideologii w przeszłości. Czy zdołają się oni dzisiaj uwolnić się od neoliberalnych doktryn, czy są w stanie porzucić neoliberalne myślenie na rzecz zdrowego rozsądku i pragmatyzmu? Nagłe przebudzenie. Oczywiście poplecznictwo należy ganić. Jednak hipokryzją jest robienie olbrzymiej afery z powodu załatwienia przez polityków podrzędnych miejsc pracy swoim krewnym czy znajomym w sytuacji gdy przez lata panowało przyzwolenie na nepotyzm w dużo drastyczniejszych postaciach. To nagłe przebudzenie jest groteskowe. Nie reagowano na ogromne przekręty, na klikowość naszego życia gospodarczego i społecznego. Nasza polska rzeczywistość była do granic możliwości nasycona cwaniactwem, oszustwami, korupcją, układowością. Prawda i rozwaga. Mniej emocji. Dzielenie prawdy. Nie wiadomo czym kierowali się ubecy wpisując dane z ich kontaktów z osobami z którymi prowadzili rozmowy i w jaki sposób, w jakich okolicznościach je prowadzili, czy były one oficjalne, czy przedstawiali się jako pracownicy SB czy może były one inscenizowane jako luźne pogawędki. Czy traktowali te osoby jako prawdziwych współpracowników, czy jako złapane w wyrafinowanie tkaną sieć ofiary, czy może jako osoby naiwne, nie zdające sobie sprawy z inwigilacji. Ale nawet gdy te osoby wiedziały z kim mają do czynienia i podejmowały rozmowy, jeśli wchodziły z różnych powodów w grę, czy to pod wpływem szantażu i strachu o własna rodzinę, czy pod wpływem obaw o utratę pracy, czy obaw przed innymi dolegliwościami, czy z braku umiejętności zachowań asertywnych w ich ocenach należy zachować daleko idącą ostrożność. Głównym kryterium oceny tych kontaktów jest to czy ktoś zgłosił się do SB sam z własnej woli czy został w nie uwikłany. Sprawy mało znaczące, drobne przewiny nie powinny mieć też zbytniego wpływu na ogólną ocenę osób, które miały w swoim życiu chlubne karty, które zapisały się chwalebnie w historii. Oczywiście zasługi Lecha Wałęsy w walce z komunizmem są wielkie i niezaprzeczalne, jesteśmy z niego dumni. Jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni za przywództwo w „Solidarności”, za to, że przyczynił się do upadku PRL-u i odzyskania przez Polskę suwerenności. Jego zasług nie może nic zniweczyć. Jeśli nawet było tak, że dał się uwikłać czy wmanipulować przez agentów SB jesteśmy w stanie mu wybaczyć błędy młodości, błędy młodego człowieka, który podjął prace w wielkim zakładzie w wielkim mieście. Na takich młodych ludzi zarzucała sieci Służba Bezpieczeństwa. Jego zasługą jest to, że dojrzał do wolności i przejrzał komunistów i ich służby i że ich wykiwał i w końcu zaangażował się w walkę z komuną. A może od samego początku „współpracy” grał, a może jako młody, rozpoczynający pracę człowiek uległ konformizmowi a później nie potrafił się wyplątać z zarzuconych na niego sieci, może „współpraca” od samego początku mocno mu doskwierała, może nie potrafił się wykazać asertywnością, może obawiał się o swoją pracę, może raz wplątany bał się od razu zdecydowanie przeciąć tą doskwierającą mu zależność. Takie niewygodne, uwierające sumienia, uzależnienia od komunistycznej władzy i jej służb były udziałem bardzo wielu ludzi. Jakże często członkowstwo w PZPR, współpraca ze służbami, z ich agentami nie były autentycznymi postawami, były wynikiem braku asertywności i dostatecznej odwagi, by się przeciwstawić władzy, natrętnym intrygom i zastraszaniu przez komunistycznych działaczy. Może w niektórych przypadkach takie miękkie postawy, choć może wydać się to nieprzekonujące, były wynikiem otwartości, dobrego wychowania. Prawie zupełnie nie mówi się i nie pisze o członkach PRON-u, jawnych i bezwstydnych współpracownikach komunistycznego reżimu z okresu stanu wojennego i przede wszystkim nie piętnuje się i nie nagłaśnia nikczemnych postaw samych pracowników SB i części komunistycznych działaczy. Mam przeczucie, że do tego towarzystwa, którego trzeba napiętnować można by dopisać tylko część współpracowników SB a część z osób, których nazwiska figurują w esbeckich aktach ma znacząco lub zasadniczo mniejszego kalibru grzechy na swoich sumieniach. Nie chcę tu bronić ewidentnych nieetycznych postaw, donoszenia na ludzi, na kolegów, na współpracowników, sąsiadów itd. Każdy musi odpowiedzieć sobie we własnym sumieniu czy i w jakim stopniu sprzeniewierzył się zasadom moralnym. ”Również krytykujący powinni zachować umiar, daleko idącą ostrożność w ferowaniu złych opinii i wyroków. „Jeśli jesteś bez grzechu, pierwszy rzuć kamieniem…” Może to trudne doświadczenie zaplatania się w kontakty ze służbami, upokorzenia zrodziło w Wałęsie bunt i postanowienie oporu i spowodowało wykształcenie w sobie asertywności i nieugiętości w stosunku do komunistycznych władz i ich służb. Może dzięki temu mieliśmy tak odważnego i jednocześnie czującego granicę buntu przywódcę najpierw robotniczego a później ogólnonarodowego, antyreżimowego ruchu. Przecież dzięki emocjonalnej inteligencji przywódców „Solidarność” była ruchem niezłomnym i jednocześnie rozsądnym. Jednak czy oznacza to, że mamy nie dochodzić prawdy, nie badać przeszłości i demaskować zła? Czy bezkompromisowe i niewybredne ataki na historyków, którzy odsłaniają prawdę o komunistycznej rzeczywistości i o ludziach tamtego okresu i ich uwikłaniach nie są jednak zaprzeczeniem ideałów osób, które kierują dzisiaj na nich ataki? Łatwo było nawoływać tuż po odzyskaniu niepodległości do odsłaniania całej prawdy o niechlubnych wydarzeniach z naszej przeszłości, nie tylko o pokoleniach, które odeszły ale też o pokoleniu czasu hitlerowskiej okupacji, o pokoleniu Armii Krajowej. Uważano słusznie, że prawdy nie można ukrywać, że tylko prawda wyzwala i pozwala budować społeczeństwo prawdziwie otwarte i liberalne. W zapale demaskowania naszej historii uciekano się często do nadinterpretacji postaw i wydarzeń z przeszłości a nawet do przekłamań. Przykre, że osoby z pokolenia naszych rodziców i dziadków, nie doczekały się w wolnej już Polsce całkowicie obiektywnej prawdy i docenienia ich zasług, że bagatelizowano a nawet kpiono z postaw wobec hitlerowskiego a później sowieckiego okupanta, kpiono z narodowego chlubnego zrywu jakim było „Powstanie Warszawskie”. Nawet wobec obcokrajowców potrafiliśmy bez skonfundowania opowiadać o naszych narodowych przywarach i winach. Czy mamy dzieli prawdę na prawdy pokoleniowe? Dzisiaj przyszło nam zmierzyć się z prawdą o naszym pokoleniu, pokoleniu „Solidarności”. Czy zdamy ten egzamin? Ps. Neoliberałowie działają dzisiaj przeciwko sobie z przeszłości. Neoliberalna polityka gospodarcza, która pozostawiała obywateli bez pomocy państwa, której najgorętszymi orędownikami byli neoliberałowie stanowiący dziś PO, doprowadziła do zniknięcia po 1989 roku wielu przedszkoli, dostępność przedszkoli była niewielka, dlatego dziwne jest to obecne forsowanie przez rząd ustawy o powszechności nauczania sześciolatków. Owszem, objęcie nauką szkolną sześciolatków jest korzystne dla rozwoju dzieci ale przecież w naszym kraju nie uporano sie jeszcze z dostępnością do przedszkoli dla wszystkich dzieci, których rodzice tego potrzebują. Proces uspołeczniania dzieci rozpocznijmy od przedszkola. To jakaś paranoja i działanie władz pod publiczkę, jeśli wielu rodziców nie może umieścić swych dzieci w przedszkolach i równocześnie robi sie wiele szumu i przygotowuje ustawę o rozpoczęciu szkolnej nauki przez sześciolatków. Przecież szkoły i przedszkola są przepełnione, trzeba najpierw przygotować miejsca dla tych dzieci, trzeba adaptować budynki lub wybudować nowe. |
||
| zdizek@vp.pl |
||